TEXTS


The legacy of the saviors in the languages of their places of origin:


The legacy of the saviors (Polish)
LRAGT ZBAWICIELI
Translation: Lea Novera, Mira Kniazew, Shoah survivors and Izabella Matusz, member of the Polish Embassy in Argentina.

Podczas Shoah – Holokaustu, kiedy Europa byla pod okupacja nazistowska, pomoglem niektórym Zydom uratowac swoje zycie. Zrobilem to ryzykujac wlasnym zyciem, przeciwstawiajac sie istniejacym w owych dniach prawom, które oskarzaly ich za wszystkie zla, dodawaly animuszu do przesladowania i mordowania ich. Wiedzialem, ze jesli by mnie wydali albo zlapali, gdy to robilem, los mój bylby taki sam jak przesladowanych. Reagowalem prawie nie myslac i jak tylko moglem widzac meczenstwo, upokorzenia, niesprawiedliwosc i morderstwa.

Nie byli to ludzie, których sadzono za cos, co zrobili, lecz tylko za to, ze sie urodzili Zydami. Byli przesladowani za sprawy, których nie rozumieli, nie mogac sie bronic ani chronic swoich dzieci. Nie moglem pozostac obojetnym. Chociaz nie nalezeli do mojej rodziny, nie byli przyjaciólmi, nie byli znajomymi, nie moglem zyc nie podajac im reki. Chociaz mysleli inaczej, wierzyli inaczej, mówili inaczej, mieli odmienne cechy fizyczne, te róznice nie zmienialy faktu, ze to byly osoby jak ja. Przeciwnie, te róznice potwierdzaly nasze podobienstwo, gdyz wiedzialem, ze z ich punktu widzenia, to ja bylem inny. Ludzkosc jest róznobarwna i róznice miedzy osobami i grupami sa czescia ludzkosci. To co sie robi innym osobom robi sie takze mnie. Jestem odpowiedzialny za wszystko, co sie dzieje w moim otoczeniu. Przezwyciezylem sklonnosc do rezygnacji, poczucie, ze nic nie mozna zrobic. I nie bylem sam. Chociaz bylo nas nieduzo, inni, jak ja, potwierdzili to swoimi czynami. Zawsze cos mozna zrobic.

Oczywiscie, ze mialem obawy. Oczywiscie, ze nie bylo to latwe. Oczywiscie, ze w wielu przypadkach bylem sterroryzowany, tym co moglo mi sie przydarzyc i tesknilem za moja utracona wygoda. Ale nie byl to czas na lamenty, na slabostki. Musialem bezzwlocznie odpowiedziec na okrucienstwo, które mnie otaczalo. Wynalezc wszystkie mozliwe kryjówki, dobre falszywe dokumenty, wystarczajaca ilosc pozywienia, pieniadze, lekarstwa, rozwiazac kwestie chorób oraz problemy, które sie pojawialy w kazdym momencie. Przekonac innych ludzi, aby pomagali, ukryc moja dzialalnosc przed sasiadami, przyjaciólmi, znajomymi i rodzina, wszystkimi, którzy mogli mnie wydac. Musialem klamac, przekupywac i symulowac jednoczesnie swoje normalne zycie, aby nie budzic podejrzen. Wiedzialem, ze mnie moga odkryc. Wzmozylem moja ostroznosc i mialem szczescie, którego inni nie mieli. Udalo mi sie uratowac kilka osób, samemu nie bedac wykrytym.

To co robilem bylo kategorycznie zabronione. Odwazylem sie popelnic przestepstwo przeciwstawienia sie istniejacym prawom, wybralem co uwazalem za wlasciwe, co uwazalem za dobre. Prawo, które nawoluje do zla uwazam za bezprawne. Chociaz propaganda zapewniala, ze nie chodzi tu o istoty ludzkie, ze to byl wróg, ze powinni byli zginac dla dobra ludzkosci, nie moglem przestac widziec w kazdej osobie mojego odzwierciedlenia, z tym samym prawem do zycia, które mialem ja. Istnieja moralne przykazania, które stoja wyzej nad innymi prawami. To one nas prowadza i postaram sie przekazac je moim dzieciom, aby one mogly dalej przekazac to samo swoim dzieciom. Dobro jest dla mnie idea jasna i zwykla, która mozna strescic w slowach: „Kochaj blizniego jak siebie samego”. I jako blizniego widze kazdego czlowieka, który mysli jak mysli, mówi jak mówi i ma cechy fizyczne takie jakie ma. To jest mój legat. Tego mnie nauczyli. To co ja zrobilem nie jest zadna zasluga, nie potrzebuje specjalnego uznania. Zrobilem to, co trzeba bylo zrobic.

Back to Legacy

Back to Texts

 Back to Openig Page

 

Tuesday 24-Oct-2006 1:41 PM
© 2004-2005-2006 Generaciones de la Shoá